napis alt
napis alt

napis alt
napis alt
napis alt
neurofizjoterapia.pl

Rodzic w procesie usprawniania dziecka

 

neurofizjoterapiaWszystko, co dotyczy dziecka jest nierozerwalnie związane z obecnością i akceptacją rodziców. Również rehabilitacja, która zgodnie z ogólnymi założeniami przebiega wielopłaszczyznowo. Mamy wtedy do czynienia z procesem usprawniania ruchowego, często pomocy logopedycznej, psychologicznej, dostosowania szkoły do potrzeb i możliwości dziecka oraz wieloma innymi działaniami.

To rodzice podejmują najważniejsze decyzje dotyczące leczenia (muszą wyrazić zgodę np. na zabiegi operacyjne), wybierają przedszkole, szkołę, lekarza, terapeutę, ukierunkowują rozwój dziecka. W większości przypadków poświęcają cały swój czas dziecku – od rana do wieczora, często również noce. Jak mocno są związani ze swoimi dziećmi świadczy fakt, że w 90% opowiadając o swoim niepełnosprawnym dziecku mówią w liczbie mnogiej - „chorowaliśmy”, „będziemy mieć operację”, „bierzemy leki”. Chorują, usprawniają się, robią wszystko razem z dziećmi.

Należy tylko zadać sobie pytanie, czy takie widzenie rzeczywistości pozwala być obiektywnym?

Usprawnianie ruchem oparte jest na założeniach, że „ruch jako środek leczniczy może zastąpić każdy lek”. Jak każdy lek, tak samo każdy rodzaj ruchu trzeba dozować w odpowiednich ilościach. Podczas terapii dziecko, które jest jej poddawane, potrzebuje czasu na odpoczynek. Organizm musi się zregenerować po ciężkiej pracy podczas ćwiczeń. Jakże często okazuje się, że po wielu godzinach spędzonych w gabinetach terapeutycznych dziecko wraca do domu, a tam zastaje dokładnie te same przedmioty – materace, wałki, piłki i inne, wykorzystywane do ćwiczeń w gabinetach terapeutycznych. I to, co młody człowiek robił pół dnia podczas ćwiczeń, zaczyna „powtarzać” w domu. Słyszę już głosy sprzeciwu, że trzeba cały czas pracować z dzieckiem, żeby były efekty. I zgadzam się z tymi głosami. Tylko w moim rozumieniu praca z dzieckiem w domu powinna wyglądać nieco inaczej. Fundowanie kolejnej dawki ćwiczeń powoduje „zapętlenie”. Świat dziecka ogranicza się tylko do ćwiczeń, których w pewnym momencie ma dość i przychodząc do gabinetu terapeutycznego marzy tylko o jak najszybszym wyjściu. Wszystkim znudzi się coś, czego będzie miał za dużo. Dla mnie, jako fizjoterapeuty, ważne jest, żeby dziecko uczyło się wykorzystywać nowe umiejętności w życiu codziennym.

Drogi rodzicu!!! Dom nie może być „klasycznym” gabinetem terapeutycznym. W domu rodzic powinien być przede wszystkim rodzicem – akceptować dziecko, uczyć, pomagać, a terapia będzie przebiegać niezależnie od nas. Każdy fizjoterapeuta będzie miał większą radość, kiedy powiecie, że Wasze dziecko pierwszy i kolejny raz samodzielnie zjadło posiłek, wstało po zabawkę, podało książkę do czytania – zrobiło coś samodzielnie w domu, niż zameldujecie wykonanie kolejnej dawki ćwiczeń. Celem usprawniania jest pomoc w osiągnięciu możliwie prawidłowego rozwoju. Czymże jest wyuczony ruch bez funkcji? Czym będzie wyuczenie podnoszenia ręki, kiedy dziecko nie będzie mogło wypróbować tej umiejętności w życiu codziennym: podczas picia, rysowania, zabawy klockami? Jak dziecko może stawać się coraz bardziej samodzielne, kiedy nie może uczyć się na błędach i „musi” wszystko robić perfekcyjnie? Sprawne ruchowo dzieci uczą się na błędach - rozsypują kredki, rozlewają łokciem picie, upadają na ziemię i po otrzepaniu spodni biegną dalej. Idąc tym tropem, stwarzajmy dzieciom z dysfunkcją ruchu odpowiednie warunki do samodzielnego funkcjonowania (na miarę ich możliwości) i pozwalajmy działać. Widząc, że trudno jest samodzielnie pić z kubka nie podawajmy picia do buzi tylko postawmy „kubek niekapek” na stole. W ten sposób pokazujemy, że wierzymy w ich możliwości, a jednocześnie dajemy jasny sygnał, że daną czynność mogą wykonać same. U dzieci z niepełnosprawnością ruchową nabywanie samodzielności trwa o wiele dłużej, często wymaga nauki „sposobu obejścia” niedoboru siły lub zakresu ruchu. Czy taka nauka możliwa jest w sytuacji, kiedy rodzic wszystko robi za dziecko? A raczej robią razem!!!! Wszak cały czas jesteśmy „my”.

Możliwości naszych dzieci, również niepełnosprawnych, są ogromne.

 

W swoim postępowaniu należy zwrócić uwagę na niebezpieczeństwo przyjęcia postawy skrajnie przeciwnej, czyli przekonania, że rola rodzica w procesie usprawniania ogranicza się wyłącznie do zawożenia dziecka do gabinetów terapeutycznych. Jednak wszystko, co zostanie wypracowane w gabinecie, należy “wzmocnić” i utrwalić w życiu codziennym – podczas ubierania, wspólnej zabawy, szykowania posiłków, samodzielnej toalety, rozwijania zainteresowań, spotkań z kolegami, spacerów oraz (na miarę możliwości) pomocy w domu. Wszechstronny, niekojarzący się z ćwiczeniami ruch pozwoli doskonalić wypracowane w gabinecie umiejętności.

Wszystkim rodzicom dzieci niepełnosprawnych życzę, żeby swoim działaniem wspierali rozwój swoich pociech i byli przede wszystkim rodzicami, a nie terapeutami lub szoferami.