napis alt
napis alt

napis alt
napis alt
napis alt
neurofizjoterapia.pl

Posit Science

 

aramis gabinet TerapeutycznyMichael Merzenich założył firmę Posit Science, której celem jest pomoc starzejącym się ludziom w utrzymaniu plastyczności mózgu i wydłużeniu ich sprawności umysłowej. Mający obecnie 72 lata Merzenich nie ma nic przeciwko nazywaniu go starym - "Uwielbiam starych ludzi. Zawsze ich uwielbiałem. Moją, chyba najbardziej ulubioną osobą, był dziadek ze strony ojca. Jedna z trzech lub czterech najbardziej inteligentnych i najciekawszych osób, jakie spotkałem w życiu."

Firma Posit Science stworzyła program do zapamiętywania słów i języka. Do tego celu wykorzystuje ćwiczenia słuchowe i gry komputerowe podobne do Fast ForWord. Zamiast listy słów do zapamiętania, jak zaleca wiele poradników, program przekazuje ludziom, których pamięć zanika, ćwiczenia odbudowujące podstawową zdolność mózgu do przetwarzania dźwięku. Dzieje się tak poprzez zmuszanie ludzi do słuchania spowolnionych, wyraźniejszych dźwięków mowy. Merzenich uważa, że nie można poprawić rdzewiejącej pamięci prosząc ludzi o coś, czego nie potrafią robić. Jak mówi, „nie chcemy siłą zmuszać do biegu zdechłego konia”. Dorośli wykonują ćwiczenia, które doskonalą ich zdolność do słuchania w sposób, którego nie praktykowali od czasów kołyski. Wtedy właśnie starali się oddzielić głos matki od ogólnego szumu otoczenia. Ćwiczenia językowe zwiększają szybkość przetwarzania i sprawiają, że podstawowe sygnały stają się silniejsze, ostrzejsze i dokładniejsze. Jednocześnie stymulują mózg do produkowania dopaminy i acetylocholiny.

Merzenich uważa, że zaniechanie z upływem lat intensywnego uczenia się prowadzi do zaniku systemów mózgowych, które modulują, regulują i kontrolują jego plastyczność. Szacuje się, że w czasach, kiedy umierają 65-latekowie, oczekiwana długość życia wynosi ponad 80 lat. Ale cóż. Kiedy masz 85 lat, masz 47% szans na chorobę Alzheimera – śmieje się – Stworzyliśmy więc dziwaczną sytuację, w której utrzymujemy ludzi przy życiu tak długo, by przeciętnie połowa z nich stała się martwa już za życia. Musimy coś zrobić z życiem umysłowym i wydłużyć je tak, jak życie ciała. W związku z tym opracował ćwiczenia dla mózgu, mające przeciwdziałać związanej z wiekiem poznawczej degradacji – znanemu powszechnie pogorszeniu pamięci, myślenia i szybkości przetwarzania informacji. Jego sposób podejścia do degradacji umysłowej jest niezgodny z głównym nurtem neuronauki. Dziesiątki tysięcy prac dotyczących fizycznych i chemicznych zmian zachodzących w starzejącym się mózgu, opisuje procesy odbywające się podczas umierania neuronów. Na rynku jest mnóstwo leków mających przedłużyć ich życie. W kolejce do rejestracji czeka jeszcze więcej. Zadaniem leków jest blokowanie procesów umierania neuronów i podnoszenie poziomu zanikających w mózgu substancji chemicznych. Merzenich uważa jednak, że warte na rynku miliardy dolarów leki zapewniają poprawę jedynie cztero- lub sześciomiesięczną. Coś tu się zupełnie nie zgadza – mówi – Zaniedbujemy rolę tego, co jest wymagane do utrzymania normalnych umiejętności i zdolności... To tak, jakby twoje umiejętności i zdolności, nabyte przez mózg w młodym wieku, były skazane na degenerację w miarę zużywania się mózgu jako bytu fizycznego. Jego zdaniem, ogólnie przyjęta linia opiera się na braku zrozumienia potrzeb mózgu do podtrzymania lub rozwinięcia nowej umiejętności. Ludzie myślą – mówi – że manipulując poziomami właściwego neurotransmitera... przywrócimy pamięć i poprawimy zdolności poznawcze, a w konsekwencji znów będziemy skakać jak gazela. Typowe podejście nie uwzględnia warunków potrzebnych do utrzymania i wyostrzenia pamięci. Ważnym powodem jej utraty jest to, że z wiekiem mamy coraz większe trudności z rejestrowaniem w naszych układach nerwowych nowych zdarzeń. Dzieje się tak dlatego, że szybkość przetwarzania informacji spada, podobnie jak dokładność, siła i ostrość postrzegania. Jeśli nie możesz czegoś wyraźnie zarejestrować, nie będziesz mógł również tego zapamiętać. Weźmy na przykład jeden z najczęściej występujących problemów starzenia się – kłopoty ze znajdowaniem słów. Zdaniem Merzenicha problem ten często występuje z powodu stopniowego zaniedbywania oraz zanikania układu uwagi i jądra podstawnego. Jądro podstawne należy "włączyć", by możliwa była plastyczna zmiana. Zanik ten prowadzi do reprezentowania języka mówionego przez „rozmyte engramy”. W konsekwencji odtwarzanie dźwięków lub słów nie jest ostre, ponieważ neurony kodujące te rozmyte engramy nie uruchamiają się w sposób szybki i skoordynowany. A jest to niezbędny warunek dla wysłania silnego i ostrego sygnału. Ponieważ neurony reprezentujące mowę przekazują niejasne sygnały wszystkim, dalej leżącym neuronom i „wszystko jest mętne”, mamy też kłopoty z zapamiętywaniem, wyszukiwaniem i używaniem słów. Przypomina to problem obserwowany w mózgach dzieci z trudnościami językowymi, które też mają „mózgi pełne szumu”. Kiedy w mózgu panuje „szum” sygnał, który ma być zapamiętany, nie wytrzymuje "konkurencji" z elektryczną aktywnością odbywającą się w tle. Taki mechanizm powoduje zły „stosunek sygnału do szumu”.

Merzenich uważa, że system staje się bardziej hałaśliwy z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że, „wszystko stopniowo idzie do diabła”. I po drugie - „głównym powodem narastania szumu jest to, że system nie jest odpowiednio trenowany”. Jądro podstawne wydziela acetylocholinę pomagającą mózgowi „dostroić się” i tworzyć wyraźne wspomnienia. Kiedy jest zupełnie "zaniedbane", u osoby z łagodnym pogorszeniem zdolności poznawczych poziom acetylocholiny jest niemierzalny. W dzieciństwie przeżywamy okres intensywnej nauki. Każdy dzień jest pełen nowości. Później podejmujemy pierwszą pracę, intensywnie angażujemy się w naukę i nabywamy nowych zdolności oraz umiejętności. Im dalej posuwamy się w latach, tym bardziej zaczynamy funkcjonować jako użytkownicy wykształconych już umiejętności i zdolności. Jednak z psychologicznego punktu widzenia wiek średni ma również wiele zalet. Nasze ciała nie zmieniają się tak szybko, jak w wieku młodzieńczym, zwykle lepiej rozumiemy kim jesteśmy i wciąż dobrze radzimy sobie w pracy. Nadal uważamy siebie za ludzi aktywnych. Mamy jednak tendencję do oszukiwania siebie myśląc, że uczymy się tak szybko i skutecznie, jak wcześniej. Rzadko bierzemy udział w zadaniach wymagających skupienia uwagi tak mocno, jak w dzieciństwie, kiedy staraliśmy się opanować nowe słownictwo lub umiejętności. Czytanie gazety, wykonywanie od lat tego samego zawodu i mówienie własnym językiem, to przede wszystkim ponowne wykorzystywanie posiadanych już umiejętności. To nie jest uczenie się. Kiedy dobijamy siedemdziesiątki, być może już od 50 lat nie angażujemy systematycznie mózgowych systemów, które regulują jego plastyczność. Dlatego właśnie uczenie się nowego języka w starszym wieku tak dobrze wpływa na ogólną poprawę i utrzymanie pamięci. Opanowywanie nowego języka wymaga intensywnego skupienia uwagi, włącza system sterowania plastycznością i utrzymuje go w dobrej formie. Dzięki temu mózg może tworzyć wszelkiego rodzaju "ostre", świeże wspomnienia.

Swoje pierwsze badania kontrolne dotyczące nowej terapii firma Posit Science opublikowała w periodyku Proceedings of the National Academy of Sciences USA. Dorośli w wieku 60 - 87 lat ćwiczyli z programem pamięci słuchowej godzinę dziennie, pięć dni w tygodniu, przez okres od 8 do 10 tygodni – łącznie 40-50 godzin ćwiczeń. Przed treningiem uczestnicy funkcjonowali jak "typowi" i "przeciętni" siedemdziesięciolatkowie. Potwierdzały to standardowe testy pamięci. Po treningu zachowywali się jak ludzie z przedziału wiekowego 40 - 60 lat. A zatem wielu cofnęło wskazówki swojego "pamięciowego" zegara o 10 lub więcej lat. Niektórzy nawet o 25 lat! Utrzymywanie się poprawy potwierdziły przeprowadzone trzy miesiące później testy kontrolne. Zespół Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley prowadzony przez Williama Jagusta wykonał przed i po treningu skany PET (pozytonowej tomografii emisyjnej). Stwierdzono, że mózgi osób poddanych terapii nie wykazywały oznak „degeneracji metabolicznej”, czyli stopniowego zaniku aktywności neuronów. Taki zanik jest zwykle obecny u ludzi w podeszłym wieku. Wspomniane badanie porównało także uczestników w wieku 71 lat, którzy korzystali z programu ćwiczącego pamięć słuchową, z osobami przeznaczającymi tyle samo czasu na czytanie gazet, słuchanie audiobooków lub granie w gry komputerowe. U osób, które nie korzystały z programu, znaleziono oznaki ciągłej degeneracji metabolicznej w płatach czołowych. W przeciwieństwie do tych, którzy z programu korzystali. U korzystających z programu zaobserwowano zwiększoną aktywność metaboliczną w prawych płatach ciemieniowych i w wielu innych obszarach mózgu. Korelowało to z ich lepszymi wynikami w testach mierzących pamięć i uwagę. Wspomniane badania pokazują, że ćwiczenia mózgu nie tylko spowalniają pogarszanie się z wiekiem zdolności poznawczych, ale mogą też prowadzić do ich poprawy. Należy podkreślić, że zmiany takie zaobserwowano po zaledwie 40-50 godzinach ćwiczeń mózgu. Niewykluczone, że wydłużenie tego czasu może wywołać większą zmianę.

Michael Merzenich stwierdził, że udało się cofnąć wskazówki zegara poznawczego funkcjonowania ludzi. Dzięki temu ich pamięć, zdolność rozwiązywania problemów i umiejętności językowe stały się bardziej młodzieńcze. Starsze wiekiem osoby zaczęły wykonywać czynności charakterystyczne dla ludzi znacznie młodszych – oznacza to cofnięcie zegara umysłowego o 20 lub 30 lat. Osiemdziesięciolatek zachowuje się tak, jakby miał lat 50 czy 60.

I na koniec ćwiczenia trenujące „ogólną kontrolę ruchu”. Jest to funkcja również pogarszająca się z wiekiem, co prowadzi do m.in. utraty równowagi, tendencji do upadania oraz trudności z przemieszczaniem się. Poza zaburzeniami przetwarzania przedsionkowego, "ogólna kontrola ruchu" związana jest z osłabieniem czuciowych informacji zwrotnych pochodzących od stóp. Zdaniem Merzenicha, dopływ informacji ze stóp do mózgu ograniczają noszone przez dziesięciolecia buty. Gdybyśmy chodzili boso, nasze mózgi otrzymywałyby mnóstwo różnych informacji. Szczególnie, kiedy chodzimy po nierównych powierzchniach. Buty to platforma stosunkowo płaska, która uśrednia bodźce. Jednocześnie coraz częściej podłoża są sztuczne i doskonale płaskie. W konsekwencji zanika zróżnicowanie map odpowiadających podeszwom stóp, a dotyk ma coraz mniejszy wpływ na kontrolę ruchu. Dalszym etapem niekorzystnych zmian jest używanie laski, balkonika lub kul. Z założenia mają pomagać, jednak stają się narzędziem utrwalającym niekorzystne zmiany. Zamiast ćwiczyć coraz gorzej działające systemy mózgowe, korzystając z "pomocników", przyspieszamy ich degradację. Starzejąc się często patrzymy w dół, na nogi. Szczególnie, kiedy schodzimy ze schodów lub poruszamy się po nierównym terenie. Robimy to całkowicie nieświadomie, ponieważ za mało informacji otrzymujemy od stóp. Kiedy Merzenich pomagał swojej teściowej schodzić po schodach, zachęcał ją do patrzenia przed siebie. W ten sposób nauczyła się "wyczuwać" drogę. Dzięki takim zabiegom można utrzymać i rozwijać mapę czuciową stóp, zamiast pozwalać jej wyblaknąć.

 

źródło:
positscience.com